poniedziałek, 23 stycznia 2017

Zobacz nowości:

Informacje organizacyjne

Zamów Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o najbliższych warsztatach, zamów Newsletter podając poniżej swój adres e-mail.







mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj144
mod_vvisit_counterWczoraj177
mod_vvisit_counterTen tydzień144
mod_vvisit_counterPoprz. tydz.1393
mod_vvisit_counterTen miesiąc4288
mod_vvisit_counterPoprz. mies.4871
mod_vvisit_counterWszystkie659500

Czytelnicy online: 2
Twój IP: 54.211.148.181
Dziś jest: 2017-01-23 22:00
Reklama


Reklama

Relacja: Przebudzenie Oświeconego Serca (Aleksandra)

warsztat prowadził Tom de Winter

Termin: 21-25 kwietnia 2012 w Warszawie

Jesienią, po warsztatach Toma o Wewnętrznym Alchemiku, byłam u niego na indywidualnej sesji. Od tego czasu minęło kilka miesięcy i wiem, że to był ważny moment w życiu.

.

Słowa Toma wpłynęły na moją świadomość siebie i wyzwoliły siły do zmian. Ten proces zaprowadził mnie do warsztatu "Przebudzenie Oświeconego Serca". Wtedy powiedziałam Tomowi - Nie podoba mi się to, co do mnie mówisz. Potrafię to  zrozumieć, odpowiedział. Bo powiedział to, co przeczuwałam, ale nie chciałam poczuć uczciwie. Ściśnięcie uczuciowe, stłumiony gniew, skłonność do manipulowania ludźmi - to we mnie było. Co mam robić, zapytałam. Nic, obserwuj, odpowiedział Tom. Zwerbalizował też moje mocne przekonanie, że jest we mnie dużo energii kobiecej. Dodał jeszcze, że boję się spojrzeć co jest pod podłogą, a przecież wiem, to zdolność jasnowidzenia. Dowiedziałam się też, że noszę w sobie mistycyzm, jaki może mieć tylko kobieta. Tom radził, żebym przestała czytać książki, bo to wprowadza w moje życie chaos, tylko zacząć pisać swoją. O sobie. Poczułam, że przede mną długa droga i właśnie to mnie zdenerwowało, przestraszyłam, że nie dam rady. Na kolejnych warsztatach Toma o Kreowaniu Rzeczywistości dotarło do mnie dobitnie, że naszą siłą jest to, co czujemy. Uczucia kreują życie. Na wiadomość, że Tom po raz pierwszy w Polsce będzie prowadził warsztaty o Przestrzeni Serca, postanowiłam tam pójść. Czy zdołam dostać się do mojego serca, niepokoiłam się.


1 DZIEŃ, sobota, 21 kwietnia

Wyszliśmy do ogrodu, stanęliśmy w kole, zamknęliśmy oczy. Wezwaliśmy Anioły. Poprosiliśmy, by jeden z nim zamieszkał w nas na czas warsztatów. Tom okadzał nas dymem szałwii, ujrzałam różowe światło, poczułam opiekę, błogość i słowa - delikatność, subtelność.

Można żyć z poziomu umysłu, tak zazwyczaj żyjemy. I jest to życie dualne. Jest coś, co wydaje się złe i coś, co bierzemy za dobre. I mamy wówczas mnóstwo wątpliwości - co wybrać, co zrobić, co poczuć? Nie wiemy. Umysł jest kreatywny, ma miliony odpowiedzi na jedno pytanie. I to nas gubi. To jest świat ego - jak czarna dziura. Im więcej energii mu poświęcamy, tym w większą siłę rośnie. Nigdy go nie nakarmimy, a sami pogrążymy się w niebezpiecznej dla nas nieświadomości. Świadomy krok ku życiu to wejście do Świętej Przestrzeni Serca. Byliśmy tam, zanim nie zeszliśmy do nieświadomych głębin. Dusza ma zapis tego wszystkiego, z poziomu Serca łączymy się z Kronikami Akaszy. Tam nie ma potrzeby zadawania pytań, odpowiedź jest bowiem jedna. To całkiem inny poziom niż niskie wibracje, w których przyzwyczajeni jesteśmy żyć. W Sercu jesteśmy poza polaryzacją. Proste? Tak. Tylko dlaczego tak trudno się nam tam dostać? Dlaczego nie żyjemy Sercem? Dlaczego wybieramy iluzję życia w przekonaniu, że wszystko jest na zewnątrz nas, a my nie mamy na to wpływu? Z lęku przed dokonywaniem wielkich rzeczy, przed odkryciem prawdziwego siebie. I kurczymy się zamiast rozszerzać. Gubi nas to, że chcielibyśmy się trzymać pewnych, pozornie trwałych struktur. Przestrzeń Serca jest tożsama zaufaniu sobie. Miłości - gdy jej nie ma, te drzwi są zamknięte. Być może teraz nadszedł czas, by sobie to wszystko przypomnieć? Przeżyć Wniebowstąpienie i doświadczyć Jedności. Dostać się do tego najcichszego miejsca we Wszechświecie, tylko mojego. Tam są tylko dobre sny, można je śnić, będąc przebudzonym. Wniebowstąpienie zaczyna się wtedy, kiedy poznajecie prawdę o sobie. Prawda was wyzwoli. Gdy Tom to mówił tytułem wstępu, poczułam, że tęsknię za własnym Sercem i to bardzo. Im bardziej odpuścicie oczekiwania, tym bardziej jesteście czyści. Bądźcie tym, czego doświadczacie.

Pierwszego dnia warsztatów robiliśmy ćwiczenia przygotowujące nas, byśmy później mogli  dostać się do Świętej Przestrzeni Serca.

Podczas tych ćwiczeń "poznałam" moją czakrę szyszynki, która znajduje się w środku mózgu. Moja wygląda jak klejnocik, jest srebrną kulką. Podczas ćwiczeń wędrowała ona w moim ciele, leżała na dłoni, czułam jej ciężar i ruch. Próbowałam patrzeć nią na świat, nie oczami. Znalazłam się w innym pomieszczeniu, innym świecie. Wszystko co sobie wyobrażacie, jest prawdą, powiedział Tom.

Wędrowałam w szklanej kuli nad ziemią, w oddali widziałam morze, pas lasu, pode mną były dachy domów, a za nimi góry. W kuli nie było lęku. Był spokój. Uczucie, którego doznaliście w kuli, zapamiętajcie, powiedział Tom.

Jak często na warsztatach u Toma, spotkaliśmy się ze swoim męskim i żeńskim pierwiastkiem. To przecież dwie jakości, które kształtują Wszechświat, są też w nas. A w naszej jednej komórce mieści się cały Wszechświat, uczy nas Tom. Podczas ćwiczenia z biało-niebieskiej mgły wyłoniła się dziewczyna - wodna istota. Z niebieskim kwiatem w dłoni, w środku którego był schowany diament. Już możesz być delikatna, powiedziała. Mężczyzna pojawił się w otoczeniu czerwonego koloru. Wyglądał jak młody król. Podarował mi płaskie pudełko pełne złotych kulek i powiedział, że zamienią się w to, co zechcę. Podczas ćwiczenia mieliśmy poczuć te dary na swoich dłoniach, w lewej od kobiety, w prawej od mężczyzny. I spróbować zamienić je miejscami. Moje przedmioty pozwoliły mi to zrobić. Ćwiczenie miało nam pokazać zrównoważenie naszych wewnętrznych pierwiastków - męskiego i żeńskiego. Bez tego trudno iść dalej w rozwoju.


2 DZIEŃ, niedziela, 22 kwietnia


Po raz kolejny na własnej skórze przekonałam się, że jesteśmy Jednością. Na warsztatach jest czas i przestrzeń na tego typu testy. Siedząc tyłem do siebie dotykałyśmy się z Agnieszką (uczestniczką warsztatów) plecami - czułam ciepło, przyjemność, Jedność właśnie. Trudno było mi się rozłączyć. Widziałyśmy wzajemnie swoje wewnętrzne dziecko. Okazało się, że czułam to, co ona i odwrotnie też tak było. A potem patrzyłyśmy sobie w oczy i obserwowałyśmy co się dzieje z obrazem partnerki, i próbowałyśmy zobaczyć sobie nawzajem trzecie oko (poczułyśmy z Agnieszką w tym miejscu inną energię). Uzdrawiałyśmy się też wzajemnie. Uzdrawianie powinno się odbywać w trzech wymiarach - fizycznym, emocjonalnym i duchowym. Jest też warunek, żeby osoba, która ma być uzdrawiana tego chciała, bo może choroba jest jej życiową lekcja, którą ma przerobić w odpowiednim dla niej czasie. Można zapytać o to jej Wyższe Ja. Jeśli pojawią się w nas wątpliwości, należy zaniechać uzdrawiania. Różne jest bowiem niczym, gdy jest więcej niż jedna odpowiedź, nie jesteśmy z Sercu. A z tego poziomu uzdrawiamy, dolna czakra serca jest nazywana Chrystusową, a On przecież był uzdrowicielem. Żeby uzdrowić, potrzebna jest intencja bycia w próżni, tylko oddech, żadnych myśli, działania, jedynie bycie. Potem czujemy tą część ciała partnera, która jest chora. I oddychamy do niej, niczego nie chcemy. W ten sposób ulżyłam bólowi Agnieszki w prawym barku a ona w  mojej lewej ręce.

Po lekkim wegetariańskim lunchu podzieliliśmy się na 6-osobowe grupy. Zaczęliśmy długi proces oczyszczania. Jedna osoba kładła się na łóżku, a pozostałe dotykały ją z taką czułością, jakby była dzieckiem. Jak podczas wszystkich ćwiczeń mieliśmy na oczach czarne opaski. Najpierw śpiewaliśmy uzdrawiającą mantrę OM (przez 19 minut) a potem przez koło 7 minut śpiewaliśmy słowo Alleluja. Przeżyłam to głęboko, czułam to, co ci którzy leżeli na stole, było dużo smutku, tęsknoty, płynęły łzy. Mieliśmy też wglądy w poprzednie życia. Gdy ja leżałam, czułam obecność Aniołów, ich wsparcie. Bałam się położyć, a okazało się, że na stole poczułam miłość, miękką i poruszającą mnie do głębi. Gdy otworzyłam oczy i usiadłam, zostałam przez wszystkich przytulona. Na nowo się urodziłam.


3 DZIEŃ, poniedziałek, 23 kwietnia


Tego dnia udałam się do Świętej Przestrzeni Serca. Przestałam na warsztatach robić notatki, byłam tak poruszona, czułam też stres. Droga do Serca wiodła etapami. Najpierw dostałam się do Serca od jego tyłu. Zawędrowałam tam z moją szyszynką - srebrną kulą, którą można przemieszczać w ciele. Najpierw poczułam takie po prostu fizyczne Serce, było tam miękko i czerwono. Potem Tom podczas medytacji towarzyszył nam w podróży do Świętej Przestrzeni Serca. Żeby tam przebywać, potrzebne jest uczucie niewinności, można go doświadczyć poprzez połączenie się z Matką Ziemią i Ojcem Słońce. Z tyłu serca jest zasłona, na niej ciemny punkt. Jeśli jest taka nasza intencja, on zasysa do środka. Jeśli w Sercu jest ciemno, można włączyć światło. Gdy to zrobiłam, ujrzałam białą komnatę, w oknie był wzór Kwiatu Życia. Po pewnym czasie zauważyłam, że w tej komnacie na tronie siedzi biała królowa. Siedziałyśmy naprzeciw siebie i ona milczała. Uśmiechała się do mnie, poczułam się bezpieczna i spokojna. Królowa powiedziała ważne dla mnie słowa, kiedy udaliśmy się do Małej Przestrzeni Serca. Tam przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są jednym, tam można poczuć, że zmieniają się wibracje ciała. Tam odbyło się moje drugie spotkanie z królową. Ona przedstawia moje Wyższe Ja.

Poczułam pod powiekami łzy podczas wizualizacji procesu połączenia komórki jajowej matki z plemnikiem ojca. Widziałam podział komórek i to jak powstaje moje ziemskie wcielenie. Nie potrafię dokładnie opisać słowami dlaczego było to dla mnie tak bardzo wzruszające. Poczułam miłość do siebie i usłyszałam: "Otwórz się na Boską Opiekę". Nie słyszałam słów Toma, byłam głęboko w sobie. Dotarły do mnie, gdy mieliśmy wyobrażać sobie żywioły - Wodę, Ogień, Powietrze, Ziemię. One są w nas. Zobaczyłam rzekę, na której brzegach paliła się trawa. To był prawdziwy pożar, poczułam, że za dużo we mnie Ognia, to mój stłumiony gniew. W tym procesie on się wypalił, urosła trwa. Gdzie Ogień, zapytałam. Ogniem jest Słońce, usłyszałam. Krajobraz się wypogodził, poczułam się dobrze.

Wieczorem tego dnia i rankiem następnego obserwowałam moje dzieci: 13-letniego syna i 8-letnią córkę. Były tak bardzo radosne i czułe, jak ja.


4 DZIEŃ, wtorek, 24 kwietnia


Dzień zaczęliśmy od medytacji przy muzyce, leżeliśmy na podłodze w grupach i dotykaliśmy się głowami. Odpłynęłam, mogę to określić, w że byłam gdzieś niebycie. Następnie było ćwiczenie podczas którego uczyliśmy się ufać. Jedna osoba stała w środku grupy i przewracała się, tracąc równowagę, a pozostałe miały ją złapać. Podobało mi się to ćwiczenie, poczułam co to poddanie się. Potem tańczyliśmy w parach z opaskami na oczach. Domyślałam się kim jest mój partner, chociaż mieliśmy tego nie wiedzieć. To był starszy ode mnie mężczyzna. Dotykaliśmy się tylko koniuszkami palców, czułam jego męską energię, mocne prowadzenie, któremu się poddawałam. Czułam się kobietą, to było przyjemne. Wykonywaliśmy jeszcze tantryczne ćwiczenie w parach, patrzyliśmy partnerowi w oczy, trzymając dłoń na jego sercu, wyznawaliśmy śpiewem miłość, przytulaliśmy się i przechodziliśmy do następnej osoby. Zaczęłam płakać, kiedy po kilku mężczyznach, stanęła przede mną kobieta. Po tym ćwiczeniu, poczuliśmy że są z nami Anioły, pojawiła się energia dobroci i miłości. Od tego momentu zaczęliśmy się do siebie przytulać z okazji i bez okazji. Czułam w sobie miękkość i radość, to uczucie zamieszkało we mnie na długo. Niczego takiego nie doświadczyłam jeszcze na żadnych warsztatach.

To był intensywny dzień, bo aktywowaliśmy jeszcze aureolę. Taką, jaka widnieje na przedstawieniach Chrystusa i innych Świętych. Każdy z nas może ją mieć. Tom pokazywał nam slajdy jak to zrobić. Na warsztatach Toma, podczas których przekazuje nam wiedzę Drunvalo Melchizedeka lubię połączenie duchowości z innego wymiaru z nauką, argumentami dotyczącymi mózgu. Gdy słucham tego, akceptuję. Tak samo było z aureola. Potrzebnych jest kilka kroków, żeby ją aktywować. Na początku tego procesu poczułam ból głowy i mdłości, ale potem one przeszły. Tom uczył nas, w jaki sposób za pomocą czubka języka, którym dotykamy określonego miejsca na podniebieniu, podnieść w mózgu poziom fal alfa. One, aureola i przebywanie w Świętej Przestrzeni Serca potrzebne są w procesie kreowania rzeczywistości. Gdy będziemy tworzyć z poziomu umysłu, owszem, możemy wykreować to, co chcemy, ale pojawi się również tego przeciwieństwo. Dostaniesz wymarzona pracę, skoro chcesz pieniędzy, ale na przykład zgubisz portfel, albo spotka to twojego sąsiada. W Sercu nie ma przeciwieństw, w Sercu słyszysz czego naprawdę chce twoja dusza. Jeśli rozpoznasz jej głos, poczujesz w brzuchu motyle, niewinność, czystą radość. Jeśli podczas medytacji zobaczysz zielone światło, proces kreacji zostanie zakończony. Ćwiczyliśmy to pod opieką Toma.

Ciekawe jak ludzie zareagują na wasze aureole, bądźcie uważni, powiedział na koniec dnia Tom. Tego wieczoru nie miałam przyjemnych doświadczeń. Moja przyjaciółka po naszych warsztatach była na sesji u Toma. Dowiedziała się na niej, że ma w sobie dużo męskiej energii i kobiecości może się ode mnie uczyć. Gdy wracałyśmy do domu samochodem, była wobec mnie złośliwa. Bardzo. Byłaś dla niej zbyt trudnym lustrem, na aureolę zareagowała lękiem, wytłumaczył mi następnego dnia Tom. Obserwuj co się będzie się dalej działo.


5 DZIEŃ, środa, 25 kwietnia


Ostatni dzień warsztatów był dla mnie trudny. Tęskniłam już za dziećmi a musiałam skoncentrować się na aktywowaniu Merkaby. Nie byłam na żadnych warsztatach Toma na ten temat. Aktywowanie Merkaby na męski sposób 17 oddechami wydawało mi się nieosiągalne. Teraz Tom wytłumaczył nam dwie metody - męską i kobiecą. Udało mi się to zrobić po swojemu, czyli kobiecemu. Gdy otoczyłam się Merkabą, zobaczyłam błękitne światło i poczułam się bezpieczna. Potem otrzymaliśmy szczegółową instrukcję procesu tworzenia z poziomu Serca, która nigdzie nie jest publikowana. Poczułam, że to cenny dar, który może zmienić moje życie.

Minęły dwa miesiące od warsztatów. Co się zmieniło? Więcej czuję, moje uczucia są intensywniejsze, moje relacje (zwłaszcza z kobietami) pogłębiły się, usłyszałam od nich wiele słów miłości. Mam potrzebę częstszych niż do tej pory medytacji. gdy tego nie robię, tęsknię za Sercem. Przestałam jeść mięso, uwrażliwiłam się na zapachy i dźwięki. Co będzie dalej? Przekonam się.

Aleksandra

Aktualne terminy warsztatu "Przebudzenie Oświeconego Serca" w Polsce: kliknij tutaj