Zobacz nowości:

Informacje organizacyjne

Skype me

Nie mam teraz włączonego Skype, proszę o meila: agnieszka@agnieszkajurko.pl

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj10
mod_vvisit_counterWczoraj349
mod_vvisit_counterTen tydzień359
mod_vvisit_counterPoprz. tydz.2098
mod_vvisit_counterTen miesiąc5224
mod_vvisit_counterPoprz. mies.11936
mod_vvisit_counterWszystkie820096

Czytelnicy online: 3
Twój IP: 54.196.73.22
Dziś jest: 2018-08-21 01:22
Reklama


Reklama

Relacja z masażu dźwiękiem (M. Maka)
Autorka: Magdalena Mąka

Zaczarowane dźwięki mis

Misy tybetańskie i gongi służą do różnych rzeczy. Między innymi i do masażu dźwiękiem. Tak, nie przewidziało ci się. Dźwięk może masować. Na zimowe wieczory sesja relaksacyjna z pięknymi dźwiękami jest wręcz idealna.

.

Świat jest dźwiękiem
Dawno, dawno temu, jakieś 5000 tysięcy lat wstecz ludzie odkryli uzdrawiające właściwości dźwięku. Wierzenia wschodnie mówią, iż człowiek powstał z dźwięku, więc jest dźwiękiem. Ludzie od dawna relaksowali się naturalnymi dźwiękami. Gdy jesteś zestresowana ukoi cię szum fal, szelest liści na drzewach, śpiew ptaków, szum wodospadu, a nawet niektórych koją padające krople deszczu.


Świat bez dźwięku byłby o wiele uboższy

Sesję masażu dźwiękiem rozpoczynam od położenia się na kocu. Ale wcześniej chwila rozmowy. Co mnie boli, co mi dolega oraz informacji, że mogą pojawić się jakieś obrazy, kolory, albo lekki ból, to będzie oznaczało, że odblokowuje się energia. Dostaję polecenie, by przenieść się myślami w jakieś przyjemne miejsce. Wybieram oczywiście moją ulubioną plażę. Nie mogę się zdecydować czy mam na niej leżeć głową do morza, czy też nie. W końcu leżę tak jak na kocu. W identycznej pozycji, czyli głową do morza na brzuchu. Sesję rozpoczyna uderzanie w gong. Zasłuchuję się w tym dźwięku od razu i odpływam w stan relaksu. Pierwsza myśl, a właściwie obraz to budda siedzący w skrzyżowanym siadzie w otoczeniu kolorowych kręgów energii. Myśl ucieka mi i próbuję odgadnąć przez chwilę czemu tak się dzieje, ale szybko poddaję się i tylko odbieram obrazy bez zastanawiania się. Ten obraz buddy towarzyszy mi na początku, gdy terapeutka uderza w gong. Potem słyszę jej głos. Zanim położę misę na twoim ciele dotknę na chwilę ręką to miejsce. Kiwam głową, że ok. Później dowiem się, że nie każdy lubi dotyk i jeśli tak jest, to wtedy misy kładzie się obok człowieka.


Agnieszka, moja masażystka dźwiękiem, kładzie więc rękę w miejscu gdzie boli mnie kręgosłup, bo na to się skarżyłam przed sesją. Jej ręka jest bardzo ciepła, ale za chwilę stawia misę i uderza w nią. Dźwięk rozchodzi się po całym moim ciele. Bardzo miłe uczucie nowe i ciekawe. Jestem znowu na plaży. Choć wsłuchuję się w ten dźwięk. Dźwięki są różne i mają różną tonację, wszystkie są niezwykle przyjemne. Z przyjemnością oddaję się muzycznej sesji.


Agnieszka ostrzegała mnie, że mogę zasnąć, ale nie zasnęłam. Chociaż na koniec sesji, gdy powiedziała, że to już koniec byłam zawiedziona, że ta miła muzyka nie trwa wiecznie. Misy są stawiane na ciele, jak i dookoła. Sesja zaczyna się od stóp. Gdy tam słyszałam dźwięki czułam zimno, w okolicach serca ciepło. Masażowi towarzyszą właśnie zazwyczaj uczucia zimna, ciepła lub mrowienia. Sesja trwa około 40 minut. Gdy wstałam czułam się jak nowonarodzona i totalnie zrelaksowana i odprężona, jak po długim i dobroczynnym śnie.


Misy tybetańskie doskonałe na relaks
Badania dowodzą, że misy tybetańskie mogą ustabilizować nieregularny rytmu serca, wyrównać zapis czynności elektrycznej mózgu i zredukować częstotliwość oddechu. A kiedy rytm serca staje się stabilny, a oddech jest głęboki i powolny, obniża się poziom hormonów stresu - tłumaczy dr Mitchell L. Gaynor, onkolog i adiunkt medycyny klinicznej na Wydziale Medycznym im. Weilla w Cornell University w Nowym Jorku, autor książki "Lecznicza moc dźwięku". A gdy brak stresu w naszym ciele czujemy się szczęśliwi, radośni i co najważniejsze zdrowi!