Zobacz nowości:

Informacje organizacyjne

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj340
mod_vvisit_counterWczoraj648
mod_vvisit_counterTen tydzień2212
mod_vvisit_counterPoprz. tydz.2178
mod_vvisit_counterTen miesiąc7502
mod_vvisit_counterPoprz. mies.11174
mod_vvisit_counterWszystkie809926

Czytelnicy online: 11
Twój IP: 54.81.254.212
Dziś jest: 2018-07-21 08:52
Reklama


Reklama

Pytania i odpowiedzi

Pytania i odpowiedzi

Dziś Ameia zamieszcza kilka charakterystycznych pytań swoich tarotowych klientów. Pytań, na które odpowiedzi są odpowiedziami na tematy ponadczasowe, uniwersalne i tak naprawdę mogą dotyczyć każdego nas.

.

 

29 maja zmarł mój ojciec. Zostawił mi udziały w firmie. Bardzo ojca kochałem. Mam pracę w innej firmie, chcę się ożenić. Chciałbym wiedzieć, czy moje życie dobrze się ułoży.
Klucz do Pana życia jest w tych słowach: Bardzo ojca kochałem. Rozmawiałam z Panem i pamiętam, że mówił Pan o ojcu  (i o matce) z rzadkim dziś szacunkiem. Rozłożyłam Panu karty, ale i bez tego widziałabym już – po uczuciu, z jakim Pan mówił o rodzicach, że powiedzie się Panu w życiu. Kluczem powodzenia mężczyzn w ich życiu jest ich relacja z własnym ojcem  (a dla kobiet – z własną matką) . Większość panów, z którymi rozmawiam, ma do ojca wieczne pretensje. Że go nie było. Że był, ale jakby go nie było. Że za dużo pracował. Że pił. Że wprawdzie nie pił, ale bił. Itd.
Natomiast większość kobiet, którymi rozmawiam, ma pretensje do swoich matek. Że czegoś im nie dały. Szczególnie zaś nie dawały „wystarczającego wsparcia”. „Prześladowały”. Jedna z moich klientek (z którą zresztą mam stały kontakt i z czasem się zaprzyjaźniłyśmy) posunęła się nawet do tezy, że jej matka nie jest jej matką. I na dowód tego przysłała jej zdjęcie. Na dowód, że nie jest podobna do matki, w ogóle. Ale ja, mająca ją w pamięci, i widząc przed sobą zdjęcie jej matki, zobaczyłam ją samą za 30 lat. Tak była podobna. Ale ona oczywiście tego nie widziała.
Prawda jest taka, że jeśli wyrzekamy się swoich rodziców, wyrzekamy się siebie samych, jakiejś ważnej części. Ta klientka ciężko chorowała na alergię, mało nie umarła. Chociaż zdrowo się odżywała, była i jest wegetarianką, leczona u najlepszych lekarzy medycyny chińskiej w Polsce (ja tylko w tę medycynę wierzę), nawet u dr Romanowskiego, dalej chorowała. Nic nie pomagało, chociaż nie znam nikogo, kto zdrowiej się odżywia od niej. I ma wspaniałego, dobrego męża.
Jeśli, jakichś istotnych powodów (np. molestowania, przemocy itp.), nie możesz kochać rodziców dla nich samych, to kochaj ich dla siebie samego. Kochaj ich obraz w swojej duszy, jacykolwiek oni są naprawdę. Nie musisz realnie do nich iść i klękać przed nimi. Wystarczy, że pogodzisz się z nimi w swoim sercu, że otworzysz swoje serce na miłość do nich.

„Nienawidzę swojej pracy i czuję, że mnie zwolnią. W poprzedniej też nie wytrzymałem długo. Dlaczego tak jest? Przecież pracuję w zawodzie, który z radością studiowałem.”

No niestety, tu kłania się ta sama sprawa, co powyżej. „Każdy kto cieszy się swoją pracą, jest w harmonii ze swoją matką. Ktoś kto stale jest ze swojej pracy niezadowolony, traktuje swoją pracę tak, jak swoją matkę. A ktoś kto nie ma pieniędzy, ten nie ma matki. Ten kto ma swoją matkę, ma też pieniądze. Zaobserwujcie to. Ten kto się cieszy pracą, cieszy się swoją matką.
A ten kto cieszy się swoją matką, cieszy się też swoją pracą. Wśród terapeutów i osób pomagających - oni nigdy nie mają wtedy wypalenia. Albo nauczyciel. Nauczyciel, który jest w harmonii ze swoją matką, tego kochają dzieci. Tak to po prostu jest (...) " - mówi mój mistrz, Bert.
Kto odrzuca matkę, ten odrzuca życie. Odrzuca wielki element życia w sobie. "Przerwany ruch miłości ku matce" może objawiać się depresją, zaburzeniami lękowymi, rakiem, chorobami narządów rodnych (u kobiet) czy chociażby - wypaleniem zawodowym. Nie należy jednak mylić odrzucenia z separacją. Separacja to odwrócenie się od matki w kierunku świata. To naturalny proces zarówno dla matki jak i dla dziecka. Nie możemy jednak odwrócić się i odejść zapominając o matce. Musimy odejść zabierając matkę w sercu. Przyjęcie matki do serca to akt pokory. Proces ten powinien odbyć się w naszej duszy.

Moja 26-letnia córka jest związana z nieodpowiednim mężczyzną, który ją wykorzystuje finansowo. Ja od 5 lat pracuję fizycznie w Niemczech, aby ona mogła skończyć studia. Ostatni rok jest zagrożony przez jej miłość do tego lenia. Jeśli zawali rok, będę musiała zostać tu dłużej, aby na nią pracować. Nie mam już siły. Dlaczego tak jest?
Nie będzie Pani musiała. Nic Pani nie musi. To jest Pani wybór. Oczywiście córka dobrze wie, na jakim „koniku” jedzie. Skoro daje się Pani wykorzystywać, ona chętnie to robi. Klasyczny przykład –matka poświęcająca się dla dorosłego już dziecka, mająca jednocześnie pretensje do świata. Pyta Pani, dlaczego tak jest. Przykro mi, ale nie szanując się, ma Pani to, na co Pani zasłużyła.
A czy córka szanuje matkę? Czy docenia to, co matka robi? Czy jest wdzięczna? Myślę, że odpowiedź jest jasna. Matka weszła tu w rolę Boga. Czy jest Bogiem? Czy mając 61 lat nadal powinna robić to, co robi?...

Jak wytłumaczyć synowi, że wybrał sobie nieodpowiednią kobietę? Pyta matka.

Niestety, nie da się. Jeśli wyobraża Pani sobie, że swoim zamartwianiem się uda się Pani wymusić kierunek, który jest dla Pani wygodniejszy, lub wydaje się Pani lepszy , wówczas straci Pani siłę. Nie ma Pani wpływu na to, co zrobi syn. Jeśli to Pani uzna, zyska Pani siłę i odzyska godność. Syn zauważy zmianę w Pani postawie, i da mu to do myślenia. Proszę zaprosić syna
i przyszłą synową na Wigilię i być serdeczną i otwartą. Przyjąć tę kobietę taka, jaka jest. Zobaczy Pani, jak zmieni się do Pani stosunek jej wrogiego dziś syna. Co więcej – proszę w głębi duszy uznać, że ta kobieta jest do Pani podobna… Bo jest.

Lekarz medycyny chińskiej zdiagnozował u mnie bardzo dużą wilgoć i głęboki niedobór yin. Leczenie ma trwać 7 lat. Obawiam się, że nigdy nie wyzdrowieję, że nie zdążę się wyleczyć, umrę zanim to się stanie.
Nikt z nas nie zna swojej daty śmierci, i to bardzo dobrze. Może Pani wcześniej umrze, a może będzie Pani żyła jeszcze 20-30 lat. Tego nie wiemy, Tarot też nie zna odpowiedzi. Dlatego proszę do tej diagnozy i długotrwałego czasu leczenia podejść w sposób bardziej wyrozumiały. Czasem nie chodzi o to, aby się zupełnie wyleczyć. Ważny jest sam proces. Proces leczenia, proces zdrowienia. Proszę tak do tego podejść – każdego dnia, przez następnych 7 lat, będzie Pani coraz zdrowsza. Każdego dnia, dzień po dniu, będzie Pani odzyskiwać siły i energię życiową. I tak będzie przez następnych 7 lat. Czy to nie przyjemna perspektywa? Czy nie warto po to żyć?
Ameia

Ameia jest tarocistką i doradcą życiowym, przyjmuje w Studio Cameleonia w Krakowie, ul. Szpitalna 20-22, tel. 12 641 06 68, 504 097 217, www.ameia.pl


Stawia tarota również przez telefon, dla osób z Polski i całego świata, konsultacja telefoniczna trwa godzinę. W celu umówienia sesji telefonicznej trzeba najpierw zadzwonić do Ameii i ustalić termin, następnie przelać ustaloną kwotę na konto firmy Multimedia Natura w Citibanku Handlowym, konto nr 141030 0019 0109 8530 0007 6404.