Zobacz nowości:

Informacje organizacyjne

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj9
mod_vvisit_counterWczoraj425
mod_vvisit_counterTen tydzień2089
mod_vvisit_counterPoprz. tydz.2184
mod_vvisit_counterTen miesiąc4831
mod_vvisit_counterPoprz. mies.10149
mod_vvisit_counterWszystkie867722

Czytelnicy online: 7
Twój IP: 3.80.85.76
Dziś jest: 2018-12-16 00:24
Reklama



Wywiad z Shirlie Roden: Siła Własnego Głosu

Wywiad z terapeutką i piosenkarką opublikowany w Zwierciadle

Dlaczego zazwyczaj nie znamy własnego głosu, nie ufamy mu, wstydzimy się go, nie używamy? Co przez to tracimy, a co możemy zyskać, kiedy zaczniemy wreszcie śpiewać i wydawać dźwięki? Na te pytania odpowiada Shirlie Roden, która prowadzi warsztaty pracy z głosem.


Dlaczego większość z nas wstydzi się śpiewać? Dlaczego boimy się własnego głosu?

Ten uczucia zazwyczaj pochodzą z dzieciństwa. Dziecko śpiewa w domu i słyszy: „Cicho bądź, przeszkadzasz”. Potem w szkole, w atmosferze stresu, dowiaduje się, że źle śpiewa. Sama pamiętam jak nauczyciel podchodził do nas blisko i nadsłuchiwał naszych głosów i mówił: „Ty! Przestań śpiewać! Ty więcej się nie odzywaj, żadnych dźwięków!”. Stąd dowiadujemy się, że nasze głosy są straszne. Boimy się własnego głosu, bo boimy się krytycznej oceny innych.

Jak wyglądają Twoje warsztaty, podczas których uczestnicy wydają dźwięki?

Na moich warsztatach nie chodzi o to, kto jaki ma głos, absolutnie nie jest to też nauka śpiewu. Nawet, jeśli nie używałaś głosu przez 40 lat, możesz przyjść na warsztat i doświadczyć czegoś naprawdę głębokiego. Często uczestnicy, którzy w dzieciństwie zostali skrytykowani za swój śpiew, podczas zajęć zaczynają płakać, ponieważ ponownie zaczęły używać własnego głosu, wydając bardzo delikatne dźwięki. To jest emocjonalna sprawa. Czasami na początku zajęć ludzie są trochę przestraszeni, winien jest za to ich wewnętrzny krytyk. Ale nie ma się czego bać, bo kiedy siedzisz w gronie innych ludzi, tak naprawdę nie słyszysz własnego głosu. W końcu lęk odchodzi.

Głos uzdrawia, tak?

Tak, ponieważ zawiera energię uzdrawiania pochodzącą z serca, którą mamy w sobie. Nie zdajemy sobie sprawy, że mamy w sobie niesamowity instrument uzdrawiania. Wielki dar, a taki prosty w użyciu. Naukowcy odkryli, że kiedy wydajesz dźwięki, harmonizujesz półkule mózgowe. I w ten sposób mózg zaczyna tworzyć fale alfa, które cię relaksują i pozwalają poczuć łączność ze wszystkim co jest w nas i co nas otacza.

Co się dzieje podczas warsztatów, kiedy ludzie zaczynają używać swojego głosu?

Jeśli nasze ciało rozwibrujemy dźwiękami, oddziałują one na jego komórki. Każda z nich otoczona takim rodzajem membrany, która zawiera dane z przeszłości. Kiedy zaczynamy pracować z dźwiękiem, często stare wspomnienia wychodzą na zewnątrz, opuszczają sferę nieświadomą. Ludzie często odczuwają to jako ból w ciele. Na przykład w gardle, kiedy ktoś nie dawał sobie prawa do wyrażania się, w sercu – spowodowany starymi, głębokimi, zranionymi uczuciami. Mogą czuć się niekomfortowo w splocie słonecznym – tu się umiejscowiło poczucie własnej wartości. Mogą czuć coś wzdłuż prawej części ciała bądź lewej. Zazwyczaj ludzie czegoś takiego doświadczają. Podczas warsztatu najpierw relaksują się pod wpływem dźwięku, a potem idziemy coraz głębiej i głębiej, aby uwolnili te lęki i problemy, z którymi aktualnie się borykają. Mamy je bowiem w sobie jakby zaprogramowane i w tym zapętleniu ciągle się one powtarzają.

W jaki sposób dźwięk pozwala uwolnić się od starych zranień?

Po pierwsze uświadamiasz sobie, że te problemy emocjonalne są w tobie i dopiero wówczas możesz dać sobie zgodę na uwolnienie ich. Dźwięki oczyszczają ciało, uwalniają dawne napięcie. Podczas warsztatów uczę podstawowych mantr, które są spisane w sanskrycie i które można śpiewać później w domu, by pomóc się uspokoić lub skoncentrować na czymś pozytywnym. W trakcie warsztatu pracujemy również z czakrami, czyli centrami energetycznymi w ciele. Skupiamy się na tych miejscach, dlatego że właśnie tam zablokowana została energia. Jeśli ją uwolnimy popłynie w końcu swobodnie. Pod koniec warsztatów ludzie wyglądają na zrelaksowanych, są bardziej pozytywnie nastawieni do życia, bardziej szczęśliwi. Staram się ich zachęcić, żeby później także pracowali z dźwiękiem. Zazwyczaj daję im spis różnych mantr, mam także płyty z medytacjami po angielsku. Śpiewanie jest takie proste!

Wygląda na to, że wydawanie dźwięków to ważna sprawa.

W czasach starożytnych robiliśmy to w sposób naturalny, ponieważ wtedy ludzie żyli zgodnie z rytmem natury, śpiewali na przykład podczas pracy, kopiąc w ziemi, zasiewając pola. Albo stali na ziemi i modlili się do Słońca, do Księżyca. Nosimy tą umiejętność w naszym DNA. Intuicyjnie wiesz, jak używać swojego głosu, a ja jestem tylko tą osobą, która ci to przypomina.

Jakie problemy ludzie mogą uzdrowić podczas warsztatów pracy z głosem?

Naukowcy udowodnili, że twoje myśli mają wpływ na twoje ciało. Pozytywne myśli tworzą pozytywne związki chemiczne w ciele. Na przykład dopamina lub fale alfa, które czynią ludzi szczęśliwszymi. A jeżeli ciągle się zamartwiamy, myślimy o problemach, lękamy się, nadmiar adrenaliny powoduje dysharmonię systemu odpornościowego. Sposób, w jaki myślimy a także mówimy, buduje nasze ciała, więc tak naprawdę sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje dolegliwości. Naukowcy stwierdzili, że 90 proc. osób, które chorują na raka, nie wyrażało swoich emocji. Natychmiastową korzyścią pracy z dźwiękiem jest uspokojenie myśli, podniesienie poziomy fal alfa w mózgu. To z kolei umożliwia bycie w kontakcie z emocjami. Uświadomione negatywne emocje są uwalniane i uzyskujemy dostęp do spokoju, radości, miłości.

W czym jeszcze może pomóc nam własny głos?


Naukowcy robili rozmaite eksperymenty związane z dźwiękiem. Jednym z ciekawszych było sprawdzanie ciała fizycznego przed i po wydawaniu dźwięku. Odkryli, że wydawanie dźwięku OM od niskich tonów do wysokich, sprawia że z komórek wydalane są toksyny. Kiedy pracuję z dźwiękiem, wizualizuję że doprowadzamy je do początkowego, perfekcyjnego stanu. W pewnym starożytnym tekście przeczytałam, że wojownicy po bitwie leczyli rany, wydając własne dźwięki. Było tam napisane, że dźwięk pomaga zrastać się kościom. Pracuję z osobami po operacjach nowotworowych, po chemioterapii, dźwięk pomaga im uspokoić się, wyciszyć. Kiedy fale alfa w mózgu osiągają wysoki poziom, jesteś jakby w stanie medytacji. Czujesz jak twoja świadomość rozszerza się i czujesz jak stajesz się jednością ze wszystkim co cię otacza. A jeśli czujesz to, zaczynasz sobie wierzyć. Poddajesz się wtedy przewodnictwu twojego Wyższego Ja, a najbardziej uzdrawiające jest to, że przestajesz się bać. Przychodzi świadomość, że naprawdę nie ma się czego bać, ponieważ wszystkie lęki i obawy są mózgu. Jak uspokoisz go dźwiękiem, zdajesz sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy jedną energią.

W jaki sposób chciałabyś zachęcić do udziału w Twoich warsztatów?

Uwielbiam przyjeżdżać do Polski. Rozumiem, że muzyka nie za bardzo nauczana jest w waszych szkołach. Dlatego chciałabym zaprosić Was na moje warsztaty, żebyście mogli odkryć moc i piękno własnego głosu i żebyście się nauczyli jak przy jego pomocy zmienić swoje życie. To bardzo prosty sposób. Po prostu zabierz ze sobą swój własny głos i otwarte serce!


Wywiad przeprowadziła Aleksandra Nowakowska, źródło publikacji:  www.zwierciadlo.pl, część 1 i część 2

 

Aktualne terminy zajęć z Shirlie Roden:http://www.agnieszkajurko.pl/shirlie-roden-warsztaty.html